Czego się nauczysz, obserwując swoje śmieci przez 30 dni?

  • Czas czytania Czas czytania: 16 minut
czego się nauczysz obserwując swoje śmieci przez 30 dni
Przez cały listopad fotografowaliśmy kosze na śmieci marki Rifuz – w imię szczerej przejrzystości i dialogu z Tobą. Ile odpadów wytwarzamy i jak sobie z nimi radzimy.

Publikując ten wpis na początku listopada, postawiliśmy sobie dość wymagające wyzwanie. My, Rifuzlarze, postanowiliśmy przez 30 dni z rzędu fotografować i publikować zdjęcia koszy na śmieci Rifuz.

W ten sposób stworzyliśmy sobie swego rodzaju lustro, aby zobaczyć, ile odpadów faktycznie wytwarza Rifuzl. A ponieważ nie chcemy niczego ukrywać, Klara opublikowała na Instagramie w relacjach („story”) zdjęcia koszy, które sprzedawczynie fotografowały każdego dnia , wraz z krótkim opisem tego, co się w nich znajduje.

Ponieważ uważam, że każde wyzwanie jest przydatne tylko wtedy, gdy coś się z niego nauczymy, przejrzałem wszystkie zdjęcia, wasze pytania i komentarze. Oto wnioski, jakie wyciągnęliśmy z 30 dni z koszami na śmieci:

Po pierwsze: rachunki i naklejki z wag trafiają do odpadów mieszanych. A u nas gromadzi się ich całkiem sporo!

Ten fakt zaskoczył również wielu z was. Rachunki i etykiety z wag drukujemy na papierze termicznym i etykietach termicznych. Cienka powłoka plastikowa, wrażliwa na temperaturę, zawiera jednak BPA (lub BPS – bisfenole). Z tego powodu paragonów nie można poddać recyklingowi tak jak zwykłego papieru i należy je wyrzucać do odpadów komunalnych mieszanych. Od noprintZ:

Czy wiedzieliście, że większość paragonów jest pokryta niebezpieczną substancją BPA, która zalicza się do substancji zaburzających gospodarkę hormonalną i stanowi zagrożenie dla naszego zdrowia? Ze względu na zawartość BPA paragony nie nadają się nawet do recyklingu.

źródło: noprintZ

Kolejne źródło znajdziesz na profilu Snage Marib na Facebooku

Co zamierzamy z tym zrobić?

  • Faktury: już od dawna planowaliśmy zmianę programu do wystawiania faktur. Jednym z kryteriów przy wyborze nowego dostawcy było to, aby program umożliwiał wystawianie faktur w formie elektronicznej. Pracujemy nad tym, aby już pod koniec zimy klienci mogli otrzymywać faktury Rifuzlove w aplikacji noprintZ – bez drukowania i bez odpadów! ?
  • Etykiety:
    • O 67% zmniejszymy rozmiar etykiet drukowanych przez naszą wagę do ważenia masy opakowań – ten projekt jest już w trakcie realizacji i mam nadzieję, że uda nam się go zrealizować jeszcze w tym roku. Kiedy zmienimy rozmiar etykiet, sprawdzę również u naszego nowego dostawcy, czy są dostępne etykiety bez BPS (nawet jeśli będą droższe).
    • W dłuższej perspektywie planujemy całkowicie zrezygnować z etykiet i zastosować inny sposób przechowywania oraz przekazywania informacji o masie opakowania z wagi do kasy. O koncepcjach tego rozwiązania rozmawiałem już z Miho z Instytutu 404, jest to jednak większy projekt, na który obecnie nie jesteśmy jeszcze gotowi.
    • Zachęcamy Cię do pozostawienia naklejek na swoich szklankach i pojemnikach, aby następnym razem nie trzeba było ich ponownie ważyć i drukować naklejek. W większości przypadków naklejki pozostają na pojemniku nawet po umyciu w zmywarce. Jeszcze dwie wskazówki:
      1) jeśli masz kilka takich samych szklanek/naczyń, zważ tylko jedną z nich,
      2) zważ naczynia raz, a etykiety schowaj do portfela i na każdej z nich zapisz, do którego szklanki/naczynia się odnosi.

Po drugie: jeśli sprzedajesz świeże produkty, wiele z nich zaczyna gnić

W listopadzie oferta świeżych owoców była dość bogata: przez większość czasu mieliśmy w sprzedaży mandarynki, persymony i kiwi. Ponieważ mandarynki nie są poddawane obróbce powierzchniowej, szybko zaczynają gnić. Staramy się jak najczęściej sprawdzać świeże produkty i szybko usuwać te, które zaczynają gnić, aby nie zaraziły pozostałych. Jeśli mandarynki są lekko zgniłe, zjadamy je w sklepie na przekąskę albo Manca zabiera je do domu i zjadamy je we dwoje. Te naprawdę zepsute trafiają natomiast bezpośrednio do odpadów organicznych.

Codziennie do odpadów organicznych trafiały również (przeznaczone do recyklingu i kompostowania) chusteczki do rąk.

Co z tym zrobimy?

  • Zgniłe owoce: to kwestia dwustronna. Oczywiście nie chcemy, aby żywność się psuła i była wyrzucana. Jednak w celu zapobiegania gniciu stosuje się środki do obróbki powierzchniowej, a tak przetworzonych owoców nie chcemy sprzedawać w Rifuzlu. Nasze stanowisko jest takie, że lepiej, aby jabłka były uprawiane i przechowywane w sposób jak najbardziej naturalny, nawet jeśli niektóre z nich z tego powodu zgniją i trafią do odpadów organicznych. W końcu to naturalne.
    Możesz jednak w ogromnym stopniu przyczynić się do zmniejszenia ilości odpadów owocowo-warzywnych, korzystając z naszego formularza zamówień. Zalet jest tak wiele, że trudno je wymienić za jednym zamachem: na pewno otrzymasz zamówiony towar (nie zostaniesz bez niego), wiemy dokładnie, ile zamówić, a gdy tylko towar do nas dotrze, wyślemy Ci SMS-a, abyś przyszedł po niego (świeższego nie ma) …
  • Ręczniki: gdyby to zależało od nas, używalibyśmy wyłącznie bawełnianych ściereczek i ręczników do rąk nadających się do prania. Jednak jako firma z branży spożywczej musimy przestrzegać przepisów (HACCP), które nakazują stosowanie ręczników jednorazowych. Dlatego używamy ręczników z recyklingu Lucart eco natural, które kupujemy od firmy Valtex (która jest również członkiem inicjatywy ekologicznej). W ten sposób spełniamy zarówno wymagania dotyczące zakładów spożywczych, jak i zasadę kupowania ręczników pochodzących z recyklingu i nadających się do kompostowania.

Po trzecie: Rifuzl nadal wytwarza pewną ilość odpadów z tworzyw sztucznych

Być może jest to fakt, który w tym wyzwaniu najbardziej zszokował lub zasmucił wielu ludzi.

Nigdy nie ukrywaliśmy, że w Rifuzlu powstają również pewne ilości odpadów z tworzyw sztucznych. Jednak, jak widać z powyższej rozmowy, wiele osób wyobraża sobie Rifuzl jako idealne miejsce, w którym żaden z sprzedawanych u nas produktów nie miał „kontaktu” z plastikiem.

Nadchodzi chwila prawdy:

Niektóre produkty trafiają do Rifuzla zapakowane w folię.

Wiem, że oczekujesz (a jednocześnie jest to naszym obowiązkiem), aby Rifuzl w jak największym stopniu dbał o środowisko. Jestem Ci za to wdzięczny, ponieważ oznacza to, że nie jest Ci obojętne i krytycznie podchodzisz do naszej pracy. To dobrze i chcemy jak najlepiej sprostać tym oczekiwaniom.

Jednocześnie naszym osobistym obowiązkiem – moim i Mani (a także pragnieniem wielu osób) – jest zapewnienie, by Rifuzl przetrwał w dłuższej perspektywie. W obliczu tych wszystkich sprzecznych pragnień i interesów balansujemy więc między Twoimi oczekiwaniami, naszą wizją a bardzo konkretnymi zasadami rynku (w tej chwili nie możemy wyjść poza pewne ramy, nawet gdybyśmy bardzo tego chcieli). W końcu jesteśmy też realistami: Rifuzl to firma, a warunkiem wstępnym wszystkich dobrych zmian, które już wprowadzamy i które jeszcze chcemy wprowadzić na tym świecie, jest to, że po prostu istniejemy (innymi słowy, że nie „padniemy”).

Rifuzl w obecnej postaci nie jest celem, lecz drogą do celu. Tak samo jak droga każdego człowieka, a w konsekwencji całego społeczeństwa, polegająca na wyjściu z obecnego ślepego zaułka konsumpcjonizmu, wzrostu liczby ludności i nieograniczonego wzrostu gospodarczego, w kierunku bardziej zrównoważonego stylu życia.

W tym kontekście zamawiamy również produkty, które trafiają do Rifuzla zapakowane w plastikowe torby, ponieważ klienci uprzejmie proszą nas o to, byśmy mieli te produkty w ofercie. Mógłbym pisać na ten temat jeszcze wiele godzin, ale na razie wystarczy, że przyjrzymy się pozostałym odpadom. ?

Co już zrobiliśmy w tej kwestii?

  • W przeważającej większości współpracujemy z lokalnymi producentami i dostawcami. Z importu z zagranicy (czyli produktów spożywczych zapakowanych w plastikowe torebki gdzieś daleko od półek Rifuzla) korzystamy tylko wtedy, gdy nie możemy zdobyć takich produktów lokalnie (różne orzechy, zboża i suszone owoce, które nie rosną u nas, …). Odzwierciedla to również nasza skala zasad dotyczących asortymentu.
  • Zachęcamy do kupowania produktów lokalnych zamiast pytać o produkty importowane, takie jak np. orzechy z Indii. Gdy popyt na produkty importowane znacznie spadnie, z przyjemnością wycofamy je z oferty. Produkty, które są dosłownie „zero waste” (w sensie braku odpadów plastikowych od pola uprawnego aż do Rifuzla), to wyłącznie proste produkty lokalne. Przykładami produktów, które naprawdę nigdy nie były pakowane w opakowania plastikowe, są: olej (otrzymujemy go od producentów w zwrotnych metalowych beczkach), lokalne suszone owoce, soki owocowe, miód, kasze, mączki, płatki, nasiona itp.
  • W sklepie internetowym stopniowo oznaczamy coraz więcej produktów, podając, skąd pochodzą, w jaki sposób są produkowane, kto je wytwarza i w jaki sposób trafiają do nas w opakowaniach, a także czy w tym procesie powstają jakieś odpady.
  • Jest to bezpośrednia odpowiedź na powyższą rozmowę ze Špelą: pod wieloma względami dla środowiska nadal znacznie lepszym rozwiązaniem jest zakup produktu na wagę w Rifuzlu, nawet jeśli dotarł do nas w plastikowej torbie:
    • Aspekt psychologiczny: swoimi działaniami wspierasz (lub hamujesz) zmiany w społeczeństwie. Jeśli kupujesz ten sam produkt w zwykłym sklepie w plastikowej torbie, tłumacząc: „To przecież to samo, co kupowanie go w Rifuzlu, bo tam też jest pakowany w plastik”, to wspierasz status quo. To tak, jakbyś bronił pomysłu, że na obiad wrzucasz zupę, ziemniaki, stek, sałatkę i deser do blendera i wszystko razem miksujesz – bo i tak wszystko się wymiesza w żołądku. Czy naprawdę ci to nie przeszkadza?
    • W ujęciu ogólnym nadal powstaje znacznie mniej odpadów. Pewna firma kupuje orzeszki ziemne w takich samych plastikowych torebkach od tego samego dostawcy, od którego kupujemy je my, a następnie przepakowuje je do mniejszych, „markowych” torebek przeznaczonych na półki sklepowe. Oczywiście orzeszki ziemne to tylko przykład. W ten sposób przepakowuje się większość produktów spożywczych, które widzisz na sklepowych półkach w plastikowych opakowaniach. Kupując u nas, znacznie zmniejszasz więc ilość śmieci. Zamawiane przez nas opakowania to worki o wadze od 10 do 25 kg (w zależności od produktu). 25 kg orzechów indyjskich (1 duży worek do transportu i przechowywania) ta firma przepakowuje do 250 małych torebek po 100 g. W Rifuzlu natomiast nie ma tych odpadów. To ma znaczenie, prawda?
    • Jeśli to tylko możliwe, staramy się znaleźć sposób na ponowne wykorzystanie plastikowych (i innych) torebek (przekazujemy je rolnikom-dostawcom, pracownicy wykorzystują je w domu jako worki na śmieci, rozdajemy je wam, klientom, przekazujemy różnym organizacjom oraz podczas akcji zbierania śmieci na łonie natury itp.).
    • Jeśli kiedykolwiek naprawdę zgromadzi się zbyt wiele plastikowych toreb, wyrzucamy je w odpowiedni sposób i mam duże zaufanie, że ta część naszych odpadów jest faktycznie poddawana recyklingowi. Dlaczego? Podczas seminariów, okrągłych stołów i wydarzeń dotyczących odpadów i zrównoważonego rozwoju, na które wielokrotnie byłem zapraszany lub na których wygłaszałem referaty, dowiedziałem się, że duże opakowania transportowe (właśnie te duże plastikowe worki transportowe) osiąga najwyższą cenę na rynku odpadów, ponieważ jest zdecydowanie najłatwiejszy i najbardziej sensowny do recyklingu w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Jest to duży kawałek jednorodnego, czystego materiału, dzięki czemu jest to możliwe. Mniejszych kawałków plastiku oraz opakowań, które są zadrukowane, zabrudzone, zmieszane z innymi odpadami i złożone z wielu różnych materiałów lub wielu różnych części z tworzyw sztucznych, nie da się sensownie poddać recyklingowi. Być może w laboratorium, ale nie w praktyce. Ktokolwiek „wmawia” ci, że z jednorazowymi opakowaniami plastikowymi w gospodarstwie domowym wszystko jest w porządku i że można je poddać recyklingowi, albo nie zna rzeczywistości, albo po prostu kłamie ci prosto w twarz i wprowadza cię w błąd. O bioplastiku nawet nie będę się rozpisywał…

Choć może się to wydawać sprzeczne, nawet ja czasami staję po stronie zwolenników plastiku. Nie fair jest wrzucać wszystko do jednego kosza (w sensie dosłownym i przenośnym?). W rzeczywistości, z tego co wiem, plastikowa torba jest obecnie, w przypadku określonych produktów spożywczych (kontekst) i określonych tras transportowych (kontekst), najlepszym kompromisem w transporcie żywności. Kiedy patrzę na całość, dostrzegam wiele powodów, dla których stosowanie tworzyw sztucznych – ze względu na ich właściwości – jest w określonych sytuacjach jedynym logicznym wyborem: chroni żywność przed wilgocią, gryzoniami i innymi szkodnikami, zachowuje jej zapach/smak, jest bardzo lekka w transporcie, charakteryzuje się niskimi kosztami produkcji itp.

Nie oznacza to oczywiście, że nagle zaczynam go bronić. Twierdzę jedynie, że zasadność jego stosowania zależy od okoliczności. A istnieją okoliczności, w których jego użycie jest logiczne.

Po czwarte: gdybyśmy nie prowadzili działalności w trybie bezpapierowym, czy moglibyśmy zjeżdżać na papierze na sankach??

W dzisiejszym świecie „zero wasterów” papier ma znacznie mniej negatywnych konotacji niż plastik. Nie bez powodu: w naturze rozkłada się szybciej, w większym stopniu podlega recyklingowi. Jednak nadal trzeba ściąć jakieś drzewo, użyć pewnych środków chemicznych i energii, aby z drewna uzyskać papier.

W Rifuzlu z dwóch powodów bardzo się staramy, aby nasza działalność była w jak największym stopniu elektroniczna i bezpapierowa. Są ku temu dwa główne powody: środowiskowy i praktyczny. Wiesz, biuro Rifuzla to nasz domowy stół w jadalni (tam pracuje Manca) oraz stół w sypialni (tutaj pracuję ja – piszę też ten artykuł). Gdybyśmy archiwizowali wszystkie faktury i pozostałą dokumentację w formie papierowej, już dawno nie mielibyśmy z Mancą gdzie jeść ani spać. Dlatego już bardzo wcześnie zaczęliśmy „namawiać” naszych dostawców, aby wysyłali nam wszystkie dokumenty drogą elektroniczną. Z większością nie mieliśmy problemów, inni są trudniejszym orzechem do zgryzienia, ale ogólnie rzecz biorąc, z grubsza powiedziałbym, że wytwarzamy co najmniej o 90% mniej papierowych śmieci, niż wytwarzalibyśmy, gdybyśmy z Mancą nie nalegali na dokumenty elektroniczne. Wydaje mi się szalone, że w 2020 roku ktoś wciąż wysyła faktury pocztą ?. Z drugiej strony rozumiem, że stary nawyk trudno zmienić. ?‍♂️

Ponieważ gromadzi się u nas również wiele mniejszych kawałków papieru i skrawków, dziewczyny w sklepie robią z nich koperty (do przechowywania wyciągi z terminala lub do wysyłania bonów upominkowych), wizytówki, metki cenowe, kartki do notatek, … Jednak pomimo wszystkich starań gromadzi się ich więcej, niż sami potrzebujemy.

Aż w jednym z podsumowań zmiany Marcela napisała:

Pewna pani zasugerowała, żebyśmy mieli też takie kartki jak ta – „Poradzę sobie ze wszystkim” – albo jakieś urocze, które można dołączyć do prezentu lub na których można coś dopisać.

Marcela, w jednym podsumowaniu zmiany na Slacku

Pomysł zrodził kolejny pomysł, aż sprawa przerodziła się w mini projekt. Tamara z resztek pudełek, kartonów i sznurków stworzyła najurocze, niepowtarzalne kartki z życzeniami na Nowy Rok lub po prostu tak, z okazji: ?❄️

Kartki można również kupić w sklepie internetowym. Ale na tym historia się nie kończy. Zdecydowaliśmy, że rezygnujemy z naszego zysku ze sprzedaży tych kartek i przekazujemy go stowarzyszeniu Humanitarček. Marcela przy kartkach w sklepie jasno zaznaczyła, ile pieniędzy z każdej sprzedanej kartki otrzymuje Tamara za swoją ręczną pracę, ile pobiera państwo (ja, naiwnie, wciąż wierzę, że większość pobranych podatków wraca do społeczeństwa w innej formie) oraz ile trafia do stowarzyszenia Humanitarček.

Podsumowanie papierowych śmieci:

  • Nieco agresywnie „naciskamy”, aby wszystkie firmy prowadziły z nami transakcje wyłącznie drogą elektroniczną.
  • Papierowe torby, w których dostarczana jest żywność z importu (jest ich nieporównywalnie więcej niż tych w plastikowych torbach), staramy się uratować przed koszem na śmieci, wykorzystując je na odpady organiczne, jako wypełniacz do wysyłania paczek, a także udostępniamy je klientom, aby mogli zabrać ze sobą worki na odpady organiczne.
  • Kartonowe pudełka, w których otrzymujemy niektóre produkty z zagranicy (na przykład pasty do zębów Georganics i maszynki do golenia Muhle), wykorzystujemy do wysyłania paczek ze sklepu internetowego lub przekazujemy dalej.
  • Kartki wykonane przez Tamaraaa powstają z resztek papieru, kartonu i sznurka. Każda z nich jest unikatowa, a kupując ją, wspierasz ręczną pracę słoweńskiej projektantki oraz osoby starsze, którym pomaga organizacja Humanitarček w ramach projektu Vida.

Po piąte: w koszach Rifuzla lądują również śmieci, które nie powstały w Rifuzlu

Tej wiosny wraz z Mancą podczas dwóch akcji uporządkowałyśmy otoczenie sklepu i między innymi przywróciłyśmy do życia kilka starych betonowych donic. Teraz opiekują się nimi pracownicy Rifuzla i chociaż w donicach rosną rośliny, przechodnie najwyraźniej mylą je z koszami na śmieci. W ten sposób nasi pracownicy wyławiają z nich plastikowe butelki, niedopałki, paczki po papierosach, kapsle i plastikowe kubki „na wynos”.

Tłumaczę to sobie tym, że jest to po prostu część naszej kultury. Pisaliśmy do urzędu gminy z prośbą o dodanie w naszej okolicy jeszcze kilku koszy na śmieci, ale kilkakrotnie z rzędu zapewniano mnie, że plan zagospodarowania przestrzennego tego nie przewiduje i że kosze w tej części miasta są rozmieszczone wystarczająco często. Myśl o tym, co chcesz. Ja uważam, że osoby odpowiedzialne za plan zagospodarowania przestrzennego powinny częściej wychodzić w teren i rozmawiać z mieszkańcami okolicy, którą planują.

Po szóste: jeśli niezdarne palce rozsypują jedzenie na ziemię, powinno ono trafić do kosza

Tym wpisem chcieliśmy zwrócić uwagę, że ci z Was, którzy przychodzą do nas po raz pierwszy i nie są jeszcze przyzwyczajeni do robienia zakupów we własnych opakowaniach, powinni raczej poczekać chwilę, aż sprzedawczyni poświęci Wam uwagę i pomoże napełnić pojemniki:

Z ciężkim sercem wyrzucamy bowiem do odpadów organicznych jedzenie, które rozsypuje się po podłodze. Cóż, szczerze mówiąc, część z tego udaje nam się uratować: nasza suczka Gili z radością zjada wszystkie makarony, które rozsypują się w Rifuzlu i które Manca przynosi do domu. Rozsypane ziarna przechowujemy dla kur Božidara, które pod Lisą pilnie znoszą jajka, które sprzedajemy w Rifuzlu.

ALE UWAGA! To, co napisałem powyżej, nie jest wymówką, by teraz do woli rozsypywać makaron i zboża. O Gili i kury zadbamy, żeby nie były głodne.

Niech #30dniKosevZaSmeti żyje dalej!

W zapowiedzi naszego 30-dniowego wyzwania nazwałem je „30 dni koszy na śmieci” i tym samym uruchomiłem hashtag #30dniKosevZaSmeti. Celem jest to, aby w tym wyzwaniu Rifuzlarze nie byli sami, ale zachęcili jeszcze kogoś do zrobienia tego samego.

Jak widać, warto, bo wiele się nauczyliśmy, zdobyliśmy nowe pomysły, a może nawet kogoś zainspirowaliśmy. Czy nam się udało? Do wyzwania dołączyła nasza cyfrowa gospodyni Klara, która prowadzi bloga „Curry and Love”. Tutaj możesz przeczytać o jej doświadczeniach związanych z tym wyzwaniem. Prawdopodobnie wkrótce zrobimy coś podobnego razem z Mancą, wykorzystując nasz domowy kosz – oczywiście, jeśli Cię to interesuje?

Następny lub następna to właśnie Ty! Rozpocznij już dziś swoje 30-dniowe wyzwanie polegające na fotografowaniu i publikowaniu zdjęć swoich koszy na śmieci, oznacz je hashtagiem #30dniKosevZaSmeti i zachęć innych do ograniczania ilości odpadów! ?



Rifuzl to sklep bez plastikowych opakowań, w którym przynosząc własne opakowania, kupujesz lokalną, zdrową żywność ekologiczną oraz akcesoria zgodne z filozofią zero waste. Kupuj bez opakowań!

Czy odkryłeś już kanał Rifuzla na YouTube?

Chcę otrzymać bezpłatny poradnik dotyczący sprzątania!

Chcę otrzymać bezpłatny poradnik dotyczący sprzątania!

Wpisz swój adres e-mail, a my wyślemy na niego bezpłatny, krótki przewodnik dotyczący czyszczenia za pomocą sody oczyszczonej i kwasu cytrynowego .
Aktualności
Przepisy
Aktualności
Aktualności
Przepisy
Aktualności