Ceny w Rifuzlu
-
Czas czytania: 16 minut
Porozmawiajmy tym razem o czymś, o czym sprzedawcy zazwyczaj niechętnie rozmawiają – o cenach. Ponieważ jednak nie mam nic do ukrycia, z przyjemnością przedstawiam stanowisko Rifuzla dotyczące naszej polityki cenowej i odpowiadam na kilka pytań, które ciągle się powtarzają.
Artykuł powstawał przez długi czas, ponieważ nie dało się uniknąć różnych komentarzy na temat cen. Szczególnie w pierwszych miesiącach po otwarciu często zdarzało się, że ktoś „wpadł” do sklepu, znalazł jakiś wyjątkowy produkt z wyższej półki cenowej i z komentarzem: „Uff, ależ macie zawyżone ceny!”, wybiegł ze sklepu.
I tak, oczywiście na początku bardzo przejmowaliśmy się z Mancą tymi komentarzami, ale im więcej czasu mijało, tym mniej ich było, a coraz więcej pojawiało się pochwał dotyczących samego sklepu, koncepcji, a także cen. Na pytania w stylu: „Dlaczego macie takie ceny?” lub „Dlaczego [wpisz dowolny produkt] jest u was droższy niż w [wpisz dowolny sklep dyskontowy]?” nie ma jednoznacznej odpowiedzi, a przede wszystkim zazwyczaj nie da się na nie odpowiedzieć jednym zdaniem.
Po niecałym roku działalności uważam, że warto poświęcić chwilę, aby odpowiedzieć na niektóre pytania, które często zadawali Państwo jako odwiedzający w sklepie, a także w komentarzach i wiadomościach w całym internecie.
„Jak to możliwe, że ceny u was są wyższe, skoro produkty są bez opakowań?”
To bardzo dobre pytanie, bo wydaje się logiczne, że jeśli kupujemy sam produkt, bez opakowania, to powinien być tańszy. Również Manca i ja błędnie podzielaliśmy to przekonanie, zanim zaczęliśmy negocjować z dostawcami, że konkurencyjność cen w Rifuzlu osiągniemy przede wszystkim dzięki braku opakowań jednorazowego użytku. Ale myliliśmy się. A mylić się jest rzeczą ludzką.
Pierwszym powodem, dla którego produkty bez opakowań nie są tańsze od tych pakowanych, jest fakt, że opakowania plastikowe są dziś praktycznie darmowe i w większości przypadków stanowią całkowicie znikomy koszt. Tworzywa sztuczne wytwarza się z ropy naftowej, a dokładniej z frakcji, która w rafinerii stanowi odpad, ale może być wykorzystana do produkcji różnych rodzajów tworzyw sztucznych. W ten sposób cena tworzywa sztucznego (w sensie dosłownym, a nie przenośnym, jak sugeruje tytuł filmu dokumentalnego RTV SLO) przeznaczonego na opakowania jest niezwykle niska, praktycznie zerowa.
Drugim powodem jest to, że obecnie wiele procesów związanych z produkcją żywności jest już zautomatyzowanych, a częścią tej automatyzacji jest również pakowanie. Automatyzacja produkcji pozwala na obniżenie ceny produktu, ponieważ nie ma potrzeby płacenia pracownikom za ręczne pakowanie. Większe przedsiębiorstwa stosują obecnie maszyny, które automatycznie pakują produkty w opakowania plastikowe, przez co nie możemy w ogóle oferować ich produktów w naszej ofercie, ponieważ nie jesteśmy jeszcze wystarczająco dużym partnerem, by nawiązać z nimi współpracę. A ponieważ na razie przepisy prawne nie nakładają jeszcze ograniczeń na tych, którzy zanieczyszczają środowisko takim opakowaniem, ani nie nagradzają tych, którzy zainwestowaliby w opakowania bardziej przyjazne dla środowiska (szklane, zwrotne, sprzedaż na wagę), na razie tkwimy w błędnym kole. Na szczęście na horyzoncie pojawiają się rozwiązania systemowe, które w nadchodzących latach to zmienią, ale o tym innym razem.
W związku z tym na razie odpowiednimi partnerami do współpracy pozostają dla nas mniejsi, lokalni producenci i hodowcy. Ci, których produkty już teraz są dostępne w opakowaniach ekologicznych, oraz ci, którzy nie posiadają zautomatyzowanej produkcji i dzięki temu mogą dostosować się do wymagań naszego sklepu. Jednocześnie oznacza to jednak, że jesteśmy ograniczeni do dość specyficznego rynku dostawców dla naszego sklepu.
Po trzecie, warto wspomnieć, że często porównujemy jabłka z gruszkami, a to po prostu nie ma sensu. Z tego powodu nasza oferta – wynikająca z możliwości uzgodnienia z lokalnymi producentami współpracy, w ramach której nie powstają odpady ani inne negatywne skutki dla środowiska – ograniczona do produktów średniej i wyższej klasy jakościowej, czemu odpowiada również cena. Dostawcy, którzy z nami współpracują, otrzymują sprawiedliwe wynagrodzenie. Znaczna część naszej oferty pochodzi również z upraw ekologicznych, które same w sobie są droższe (mniejsze plony, większe ryzyko).
Dla tych, których interesują ceny i finansowa strona handlu bez opakowań, zamieszczamy jeszcze dwa artykuły z serwisów The Clean Kilo (Wielka Brytania) i Trash is for Tossers (USA). Pod wszystkim, co zostało napisane, możemy się również podpisać.
Konkretne porównanie: jednorazowe opakowania plastikowe a szklane opakowania zwrotne
Mamy dostawców, którzy pakują produkty w szkło, odbierają je z powrotem, myją i przygotowują do ponownego użycia. Takimi przykładami u nas są na przykład Ekosirarna Kukenberger czy Veganka (i wielu innych, ale te dwie firmy chciałem szczególnie podkreślić, ponieważ niedawno zdecydowały się całkowicie przejść na opakowania zwrotne, mimo wyższych kosztów i większego nakładu pracy). Spójrzmy na tabelę porównawczą, w której pokazano, gdzie powstają koszty w porównaniu ze sprzedażą w jednorazowych opakowaniach plastikowych:
| Jednorazowe opakowania plastikowe | Opakowania szklane zwrotne | |
|---|---|---|
| Zakup opakowań | praktycznie za darmo | pierwszy zakup znacznie droższy, przy ponownym użyciu ten koszt nie występuje |
| Transport | tańszy, ponieważ opakowanie jest bardziej odporne na uderzenia i lżejsze, opakowanie przemieszcza się tylko w jednym kierunku (producent → sklep) | droższy, opakowanie może ulec uszkodzeniu (ryzyko), cięższe opakowanie, opakowanie przemieszcza się w obu kierunkach |
| Sprzedaż w sklepie | jednokierunkowa: opakowanie nigdy nie wraca do sklepu | trudniejsza: ryzyko uszkodzenia, naliczanie i zwrot kaucji, dodatkowa przestrzeń w magazynie na zużyte opakowania, które czekają na odbiór przez dostawcę, edukacja klientów, znoszenie niezadowolenia tych, którzy nie rozumieją koncepcji i jest im to obojętne |
| Pranie, dezynfekcja w celu ponownego użycia | ❌ | zakup maszyn do mycia, koszt środków czyszczących, wody, prądu, suszenia, praca (ładowanie do maszyny, wyjmowanie z maszyny, ręczne usuwanie etykiet) |
| Rozliczenia finansowe między sklepem a dostawcą | proste, rozliczane są dostarczone towary | złożone, oprócz dostarczonych produktów rejestruje się ilość zwróconych opakowań, wystawia noty kredytowe itp. |
Na podstawie powyższej tabeli porównawczej na pierwszy rzut oka wydaje się bezsensowne, aby w ogóle zajmować się opakowaniami zwrotnymi. Zapomnieliśmy jednak o co najmniej jednym aspekcie: o tym mniej widocznym, o rachunku, który wystawia nam nasza planeta. Toni Kukenberger w e-mailu wysłanym do wszystkich sklepów, z którymi współpracuje, na końcu komunikatu informującego o przejściu w 100% na opakowania szklane napisał:
My również mamy z tym opakowaniem co najmniej trzy razy więcej pracy niż z plastikowym (najłatwiej jest wliczyć opakowanie w cenę produktów i nie ma żadnej pracy z inwentaryzacją, zwrotami, a wszyscy razem pozostajemy jedną wielką grupą rozpieszczonych ludzi), ale kiedy spojrzy się na rachunek, jaki ostatecznie wystawiamy naszej planecie, to jest to tego warte.
Toni Kukenberger
Nie potrafię tego opisać lepiej. Jeszcze lepszym rozwiązaniem byłoby posiadanie punktu mycia szkła, o czym pisałem publicznie na moim profilu.
„U rolnika/na targu/w ramach wspólnych zamówień dostaję ten produkt taniej”.
Tę uwagę też czasem słyszymy, nierzadko w złośliwym tonie, w stylu: „Jak Rifuzl ma czelność sprzedawać ten produkt drożej niż rolnik w swoim gospodarstwie lub na straganie!”. Jest to jednak nieuzasadnione. W przypadku mniejszych producentów, którzy sprzedają wyłącznie na targu, w ramach zamówień społecznościowych lub w gospodarstwie, logiczne jest, że ich produkty można tam kupić taniej (choć nie zawsze!). U tych rolników kupowaliśmy z Maną jeszcze przed otwarciem Rifuzl – mają mniejsze ilości, które z łatwością sprzedają w całości, i nierzadko oferują nam swoje produkty po tej samej cenie, za jaką kupują je wszyscy inni.
Dlaczego więc nie wydaje mi się kontrowersyjne, że kupujemy od nich i sprzedajemy w sklepie po wyższej cenie? Ponieważ wierzę, że Rifuzl wnosi sporą wartość dodaną, a mianowicie:
- jesteśmy otwarci 6 dni w tygodniu, od rana do wieczora, co daje Ci większą swobodę w wyborze czasu na zakupy (większość osób pracujących nigdy nie ma możliwości odwiedzenia targowiska, które jest otwarte tylko przed południem),
- dla wielu osób znajdujemy się w dogodnej, stałej lokalizacji (bezpłatny parking, bliskość transportu publicznego itp.),
- w jednym miejscu możesz zrobić wszystkie zakupy i znaleźć więcej niż tylko na targu lub w gospodarstwie, co oznacza mniej jazdy samochodem, mniej czasu i wysiłku poświęconego na zakupy, a tym samym więcej czasu na rzeczy, które są ważniejsze w życiu (nie będę sugerował, co to wszystko jest, ale jestem pewien, że wiele rzeczy sprawia Ci większą przyjemność niż zakupy).
Niektórzy wolą spędzać całe dnie na przeliczaniu cen, szukaniu kuponów rabatowych i jeżdżeniu do 6 różnych sklepów, a nawet na targ, aby wszędzie kupić to, co jest tam najtańsze. Tacy klienci przychodzą do Rifuzl po jakiś konkretny produkt, który – zgodnie z ich analizą rynku – okazał się najlepszym zakupem właśnie u nas. Każdy sam podejmuje decyzję, ale moim skromnym zdaniem czas można wykorzystać lepiej, a ponadto bardzo wątpię w ekonomiczną i ekologiczną sensowność takiego postępowania.
Jak sam wynegocjujesz lepszą cenę?
Dzięki temu, że dzięki Twoim regularnym zakupom Rifuzl się rozwija, mamy coraz większy wpływ na dostawców i wraz z rozwojem uzyskujemy lepsze warunki zakupowe. Ekonomiści nazywają to efektem skali. A tym, który najbardziej na tym zyskuje, jesteś właśnie Ty. W jaki sposób? Korzystniejsze warunki cenowe, które uzyskujemy dzięki większym ilościom zakupów, przenosimy w Rifuzlu na nasze ceny sprzedaży, co w praktyce oznacza, że z czasem ceny naszej oferty spadają.
W Rifuzlu nie znajdziesz produktów w promocji (z wyjątkiem produktów o krótszym terminie przydatności), kart lojalnościowych, a także nie zamierzamy w przyszłości przyciągać klientów do sklepu za pomocą takich metod manipulacji. Ceny produktów są rzeczywiste i nie są sztucznie zawyżane, aby następnie można je było pozornie obniżyć za pomocą rabatów i promocji. Innymi słowy, ceny są ustalane tak, aby pokryć koszty działalności i zapewnić nam przetrwanie. A dzięki ekonomii skali, a przede wszystkim dlatego, że robimy coś dobrego i klienci nas w tym wspierają, ceny u nas będą średnio spadać.
Konkretny przykład: kiedy piszę ten artykuł, Manca w Rifuzlu właśnie zmienia cenę liofilizowanych owoców – produktu, który wielu z Państwa uwielbia. W zeszłym roku była to nowość na rynku, a nasz dostawca, firma Majini Hrustljavčki, dopiero zaczynała zajmować się tym biznesem. Od rolników zakupili i poddali liofilizacji niewielkie ilości różnych owoców. Ponieważ popyt na ten produkt w naszym sklepie był duży, w tym roku zakupili owoce w znacznie większych ilościach, co oznacza, że uzyskali również znacznie niższą cenę. Dzięki temu mogli nam zaoferować korzystniejszą cenę zakupu.
W takiej sytuacji sprzedawca ma trzy możliwości. Może pozostawić cenę produktu na półce bez zmian, a różnicę wynikającą z lepszych warunków zakupu zatrzymać dla siebie. Może ogłosić promocję na ten produkt i w ten sposób spróbować przyciągnąć więcej klientów do sklepu. Albo w sposób przejrzysty i bez owijania w bawełnę obniżyć cenę produktu, nagradzając w ten sposób swoich klientów za lojalność.
To właśnie na tę ostatnią opcję decydujemy się za każdym razem.
Cena liofilizowanych owoców, która do tej pory wynosiła 24,90 euro/100 g, od dzisiaj wynosi już tylko 13,90 euro/100 g. To o 44% mniej.
Rifuzl nigdy nie będzie najtańszy
Pierwszy podtytuł tego eseju (Jak to możliwe, że ceny u was są wyższe, skoro produkty są bez opakowań) jest w rzeczywistości mylący. Sugeruje on, jakby ogólnie produkty u nas były droższe, co nie jest prawdą. Potwierdzają to również ci z Państwa, którzy regularnie robią u nas zakupy i porównują ceny z innymi sklepami. Oczywiście ważne jest, aby porównywać jabłka z jabłkami, a nie z gruszkami.
Tak jak samochody różnią się od siebie i nie kosztują tyle samo (chociaż wszystkie spełniają tę samą funkcję – przewożą nas z punktu A do punktu B), tak samo nie wszystkie produkty są takie same. Porównanie najtańszych makaronów z dyskontu z ekologicznymi makaronami Gabaroni w ofercie Rifuzl nie ma sensu. Możemy więc wyjaśnić jeszcze jedną rzecz:
Rifuzl nigdy nie będzie najtańszym sklepem. Jak zacytowałem powyżej słowa Toniego, za cenę zawsze ktoś płaci – często nasza planeta, a mamy tylko jedną. ?
Obiecuję jednak, że u nas znajdziesz produkty w przystępnych cenach i wysokiej jakości oraz że ze względu na ceny nie będziemy rezygnować z naszych zasad. Ponieważ postępowanie zgodnie z zasadami i czynienie dobra jest ważniejsze niż osiąganie jak największego zysku.
Aby nie tylko ja zabierał głos, kończę ten esej komentarzami na temat cen, które przesłaliście nam Państwo (przyznaję, wybrałem raczej te pozytywne, budujące). Zapraszam również Państwa do skomentowania naszych cen poniżej w sekcji komentarzy.
Wczoraj byłam u Mani w sklepie i muszę powiedzieć, że coraz chętniej do was zaglądam ?. Wczoraj byłam w Rifuzlu chyba po raz czwarty i powoli, w praktyce u siebie w domu, odkrywam wartość zakupów zero waste. Przyznaję, że nie zawsze mi się to udaje, ale jeśli porównam moje nawyki z zeszłego roku do obecnych, to zmieniłam je co najmniej o 50% i przeszłam na produkty zrównoważone. Tak jak już napisałam do Sabiny na FB / Mami na vrtu, powiem to również wam. Żywność i inne produkty oferowane w Rifuzlu mają pełny, wysokiej jakości, a przede wszystkim słoweński smak, dzięki czemu są o wiele cenniejsze i bardziej satysfakcjonujące. Około 2 miesiące temu, a może nieco później, wysłałam do was moją asystentkę po płyn do mycia naczyń, oliwę z oliwek i, jak sądzę, jeszcze jedną drobnostkę. Kiedy dziewczyna wróciła z produktami, poinformowała mnie, że tak nie może być, bo wszystko jest strasznie drogie i że jeśli będę nadal kupować wasze produkty, to zbankrutuję?
Cóż, mijały dni, potem tygodnie, i oto w poniedziałek tego tygodnia zdałam sobie sprawę, że skończy mi się oliwa, a także płyn do mycia naczyń. Zastanawiałam się, kiedy je kupiłam? Nie mogłam sobie już przypomnieć i doszłam do wniosku, że te produkty wystarczyły mi naprawdę na bardzo długo, praktycznie co najmniej dwa pełne miesiące i jeszcze trochę. Dlatego zaczęłam dochodzić do wniosku, że tego typu zakupy naprawdę się opłacają. Super. W zeszłym tygodniu kupiłam u was masło i domową Vegeta. Samo masło posmarowane na chlebie nie smakuje mi zbytnio. Jednak i tak jem je razem z domową konfiturą truskawkową, którą sama gotuję. Wczoraj dostałam od znajomej jeszcze domowe ziemniaki, które ugotowałam, posmarowałam masłem z Rifuzla i posypałam Vegeta, a smaki były po prostu doskonałe. Naprawdę super.
Moja droga, bądźcie wytrwali, odważni i życzę wam jak najwięcej zadowolonych klientów. Mnie już dla siebie zdobyliście, zwłaszcza dlatego, że w waszym sklepie panuje tak przyjemna, domowa atmosfera, a Manca naprawdę chętnie pomaga ?.
Miłego weekendu i bawcie się dobrze
Metka Knez
Hej! Całkowicie zgadzam się z poniższymi wpisami. Wiele osób w ogóle nie wie, na co wydaje pieniądze. Kawa, papierosy, wino każdego wieczoru... a które można by przeznaczyć na zakup pełnowartościowej żywności bez opakowań, która w dłuższej perspektywie jest lepsza dla naszego zdrowia. W ten sposób zaoszczędzilibyśmy również na kosztach związanych z problemami zdrowotnymi w podeszłym wieku. Krótko mówiąc, wszystko jakoś się układa, prawda?
W moim przypadku do stylu życia ZW podeszłam jako studentka przechodząca na status freelancera. Sama nigdy nie piłam kawy, nie paliłam, a pieniądze naprawdę nie ulatniały się – wszystko było przemyślane i skromne, a każdy zakup starannie zaplanowany. Dlatego osobiście uważam, że zakupy bez opakowań są droższe, mimo że z całego serca je popieram. Potem pojawia się frustracja: „No ale przecież nie da się?” Jednak pozostaję optymistką i wierzę, że moja sytuacja finansowa wkrótce się poprawi i będę mogła swoim portfelem wspierać to, w co wierzę. Na razie staram się, na ile tylko mogę.
Jestem jednak zła, gdy zamożni ludzie mówią, że produkty ZW są drogie.
@marusafakin
„O rany, co za ceny” – pomyślałam podczas mojej pierwszej wizyty. Niestety, wiele rzeczy można rzeczywiście kupić znacznie taniej, zapakowanych w plastikową torbę.
Mimo wszystko napełniłem swoje płócienne torby i słoiki ryżem i roślinami strączkowymi za około 20 euro i jeszcze tego samego dnia wyruszyłem na miesięczne wakacje, których wyzwaniem było właśnie zero waste. Zabrałem ze sobą również olej, ocet i kilka przypraw, a na wakacjach kupowałem wyłącznie świeże owoce i warzywa.
Mimo że wspomniane zakupy w Rifuzlu były zbyt drogie, by stanowić główny posiłek każdego dnia, wróciłem do domu z prawie połową zapasów. Uzupełniłem je dopiero dzisiaj, prawie dwa miesiące później.
No nie wiem… ~15 €/miesiąc + owoce i warzywa. Moi drodzy rifuzlowie, jeszcze to dobrze przemyślę, czy opłaca mi się to finansowo. Torebka chipsów jest niestety tańsza, podobnie jak cała przetworzona i niezdrowa żywność.
Poważnie, jedyne, czego żałuję, to to, że czekałem prawie cały rok, żeby was odwiedzić. Dziękuję, że pokazujecie Lublanie (i całej Słowenii), co naprawdę oznacza ZeroWaste! ?
@tomaz.kocman
Czy odkryłeś już kanał Rifuzla na YouTube?