Jak w ciągu jednego tygodnia urlopu wyprodukowaliśmy zaledwie garść plastikowych odpadów
-
Czas czytania: 14 minut
„Kiedy wyjeżdżam na wakacje, nie zamierzam jeszcze zajmować się ochroną środowiska” – mówi jasno i głośno Flegmež w tym filmiku, który nakręciliśmy wspólnie z Curry and Love. Być może naprawdę wydaje ci się zbędne, aby podczas ciężko wypracowanych i długo wyczekiwanych wakacji zajmować się jeszcze tym, jak podróżować i spędzać urlop w sposób jak najbardziej przyjazny dla środowiska. Jednak właśnie takie podejście i sposób myślenia doprowadziły do zniszczenia praktycznie wszystkich pięknych zakątków naszej Ziemi. A mamy tylko jedną. Dlatego nadszedł (najwyższy) czas, aby ten leniwiec w nas zrobił jakiś krok również w kierunku bardziej zrównoważonego podróżowania i spędzania wakacji. ?Aby zmniejszyć ilość odpadów, wraz z Mancą w ciągu ostatnich kilku lat tak bardzo zmieniliśmy nasz styl życia, że już sama myśl o tym, że na wakacjach mielibyśmy w dużym stopniu zapełniać kosz na śmieci plastikiem, budzi w nas niepokój. Przede wszystkim jednak styl życia oparty na zasadach zero waste przyniósł nam tak wiele pozytywnych zmian (dla zdrowia fizycznego i psychicznego, portfela ?, nowe przyjaźnie, przeżycia), że wydaje nam się głupotą, gdybyśmy nawet podczas podróży nie starali się wytwarzać jak najmniej odpadów plastikowych (a także innych).
W końcu pomysł na Rifuzl zrodził się podczas jednego z urlopów, na plaży w Grecji. Ostateczna decyzja o otwarciu sklepu bez opakowań w Słowenii zapadła jednak podczas wyprawy z plecakiem po Indonezji. ?
Podczas podróży z pewnością każdy z nas wytwarza jeszcze więcej odpadów niż w domu. Kiedy jesteśmy w domu, wiemy, gdzie możemy robić zakupy bez opakowań, woda w Słowenii jest praktycznie wszędzie zdatna do picia, możemy gotować we własnej kuchni ?, ... podczas podróży wszystko to jest znacznie trudniejsze, w planie masz inne sprawy, a organizowanie całej logistyki tylko na tydzień lub dwa wydaje się zbyt męczące?.
W tym artykule chcę podzielić się z Tobą naszymi konkretnymi doświadczeniami i wyzwaniami, które podjęliśmy, aby podczas naszej ostatniej podróży wytworzyć jak najmniej odpadów – w ciągu tygodnia zgromadziło się ich zaledwie tyle, ile zmieści się w jednej garści.
Tyle plastikowych śmieci zgromadziliśmy w ciągu jednego tygodnia – a wśród nich jest jeszcze sporo papierowych rachunków i kilka chusteczek.
W styczniu wybraliśmy się na Lanzarote – Manca na tydzień, a ja na dwa. W pierwszym tygodniu mieszkaliśmy w małym studio (kawalerce), a w drugim tygodniu mieszkałem w domu razem z właścicielem studio.
Wszystko zaczyna się od przygotowań
Najwięcej można osiągnąć, jeśli już w domu zacznie się przygotowywać do podróży i przemyśli, co wszystko można zabrać ze sobą, aby nie trzeba było kupować i używać rzeczy jednorazowego użytku w trakcie podróży. Zabraliśmy ze sobą sporo jedzenia z Rifuzla, na przykład:
- różne orzechy,
- makaron Gabaroni na jeden posiłek,
- na jeden posiłek ryżu,
- na jeden posiłek bulgur,
- batoniki białkowe i surowe „Lizin vrt”,
- ciasteczka z okary „Fržek”,
- granola „Fruštek”,
- herbata „Zimowa bajka”,
- pomarańcze.
Wszystkie te produkty zapakowaliśmy do:
- pojemniki do przechowywania żywności (tzw. „lunchboxy”; metalowe lunchboxy można również znaleźć w Rifuzlu),
- torby „Recikliranka” zrobione ze starych zasłon,
- używane torebki po różnych produktach suchych,
- bawełniane torebki Dantesmile
- folie pszczele, znane jako beeswrap.
Wzięłam też ze sobą dwa widelce, żebyśmy mogli zjeść posiłek w drodze.
To prawda, że to dodatkowy bagaż, ale wszystkie wymienione rzeczy przydają się do codziennych zakupów owoców, warzyw i innych produktów spożywczych. W tych pojemnikach przygotowywaliśmy sobie codzienne przekąski na zwiedzanie wyspy Lanzarote ?. Dodatkowa zaleta: miałyśmy już ze sobą wystarczającą ilość wysokiej jakości i pożywnych produktów spożywczych do przygotowania kilku obiadów/kolacji, więc nie musiałyśmy najpierw zjeżdżać z lotniska do sklepu.
Zero waste w samolocie ✈️
Tym razem po raz pierwszy byliśmy naprawdę dobrze wyposażeni na pokładzie samolotu, więc nie przyjęliśmy ani napojów, ani posiłków. Podróżowaliśmy liniami low-cost (nie będę robił reklamy), więc na szczęście jedzenie i napoje były dostępne za dodatkową opłatą, a my z radością „chrupaliśmy” przygotowany makaron ?, który zapakowaliśmy już w domu do pojemników na żywność. Wodę natomiast po przejściu kontroli bezpieczeństwa napełniliśmy do naszej butelki w toalecie na lotnisku w Wenecji.
Jeśli wybierasz się w dłuższą podróż i nie chcesz przygotowywać jedzenia, zabierz przynajmniej własne sztućce na pokład samolotu. Najbardziej praktyczny i na pewno dozwolony jest drewniany spork z bambusa.♻️
Jeśli chodzi o odpady, udało nam się zaoszczędzić: kilka plastikowych kubeczków po wodzie lub innych napojach, jeden zestaw plastikowych sztućców oraz posiłek serwowany na pokładzie samolotu, w którym każdy najmniejszy element jest zapakowany w plastikowe opakowanie.?
Koszt: taniej niż kupowanie wody i jedzenia na lotnisku lub w samolocie.?
Zdrowie: zdecydowanie lepsza jakość jedzenia i bardziej odżywcze niż posiłki serwowane w samolocie.
Brak plastikowych butelek z wodą na wyspie, gdzie nawet miejscowi piją wodę kupioną w sklepie?
Podczas poprzedniej podróży do Maroka postanowiłem kupić filtr do wody, aby nie musieć jej kupować podczas podróży do miejsc, gdzie woda nie nadaje się do picia (w tej części Maroka tak właśnie było i musiałem wtedy kupować butelki, a koncepcja recyklingu tam nie jest znana). Na Lanzarote woda z kranu jest w rzeczywistości zdatna do picia, ale pozyskuje się ją poprzez odsalanie wody morskiej, przez co zawiera dużo minerałów i ma gorszy smak. Chociaż filtr, który kupiłem, usuwa jedynie bakterie, woda faktycznie smakowała lepiej po przefiltrowaniu. Faktem jest również, że nasz organizm już w tak krótkim czasie, jak jeden tydzień, przyzwyczaja się do nowego smaku, a w drugim tygodniu woda wydawała mi się o zupełnie normalnym smaku.
W internecie znalazłem informacje, że woda odsolona jest problematyczna w dłuższej perspektywie, ponieważ duża ilość minerałów może prowadzić do powstawania kamieni nerkowych, ale jest to proces trwający lata, więc dla nas, turystów podróżujących najwyżej przez kilka tygodni, nie ma to żadnego znaczenia. Pewnego wieczoru dyskutowaliśmy z miejscowym, u którego mieszkałem, czy „niezdatność do picia” tej wody nie jest przypadkiem sztucznie wywołana, aby wszyscy na wyspie kupowali drogą wodę w sklepach?
Przyjaciel, który co roku spędza kilka miesięcy z rodziną na tej wyspie na Oceanie Atlantyckim, powiedział nam, że wodę można dostać również w butelkach zwrotnych, jednak ta opcja jest dostępna mniej więcej tylko dla miejscowych. Butelek nie da się bowiem kupić w sklepach, istnieje natomiast firma, która na zamówienie dostarcza butelki do domu. A jeśli nie jesteś mieszkańcem wyspy, praktycznie niemożliwe jest uzgodnienie z tą firmą dostawy wody. Nawet ci, którzy co roku spędzają na Lanzarote kilka miesięcy, mieli z tym spore trudności.
W restauracjach serwują wodę w szklanych butelkach. Jednak właśnie wtedy, gdy już przyzwyczailiśmy się do tego, pod koniec tygodnia w jednej z restauracji podano nam wodę w plastikowej butelce. Tę butelkę zabraliśmy ze sobą i wykorzystaliśmy jako dodatkową butelkę na wodę. W ten sposób przypadkowo zgromadziliśmy jedną plastikową butelkę wody ?.
♻️ Jeśli chodzi o odpady, zaoszczędziliśmy: co najmniej 2 litry na osobę dziennie, 4 litry * 7 dni = 28 litrów = 19 plastikowych butelek wody.?
Koszt: jedna butelka kosztuje około 1 euro, więc już w pierwszym tygodniu zaoszczędziliśmy 20 euro tylko na wodzie.?
Zdrowie: być może woda z odsalania jest rzeczywiście gorsza od kupnej, ale w tak krótkim okresie, jakim jest kilka tygodni, nie ma to większego znaczenia. Ja nie miałem żadnych problemów.
Jedzenie, gotowanie i odpady organiczne ?
Większość posiłków przygotowywaliśmy sami, ale czasami jedliśmy też na mieście. Lanzarote to wyspa o wyraźnie pustynnym charakterze; w większości bez dodatkowego nawadniania na czarnych, wulkanicznych skałach rosną tu jedynie porosty, a także pojedyncze kaktusy i niewielkie krzewy. Jednak jeśli gleba otrzyma choć odrobinę wody, szybko coś na niej wyrośnie, ponieważ gleba pochodzenia wulkanicznego jest jedną z najbardziej żyznych ze względu na wysoką zawartość minerałów.
Jeśli chodzi o hodowlę zwierząt, widzieliśmy tylko kozy, a w sklepach znaleźliśmy też lokalne jogurty kozie, pakowane w szklane słoiki, które jedliśmy na śniadania. Lokalnym daniem są również ryby, których w ostatnim roku praktycznie przestaliśmy jeść w domu, a tutaj są one składnikiem większości tradycyjnych potraw. Nie kupowaliśmy ich, ale pozwoliliśmy sobie na tradycyjną paellę w jednej z restauracji.
Na wyspie nie ma pojemników na odpady organiczne. Wyrzuca się je razem z odpadami mieszanymi. Co prawda odpady organiczne rozkładają się na wysypisku wraz z pozostałymi odpadami, jednak proces ten trwa nieporównywalnie dłużej, a ponadto uwalnia się gaz cieplarniany – metan, pojemniki na śmieci będą bardziej przepełnione i nie będą tak przydatne, jak gdyby z nich powstał humus dla roślin w naturze.
Kiedy skończyły się zapasy, które przywieźliśmy ze sobą z Rifuzla, kupiliśmy owoce, warzywa, jajka, ser, dżem (z kaktusów) i miód na lokalnym targu, a w tradycyjnym sklepie chleb, jogurty kozie (w szklanych opakowaniach) i sól (w plastikowych opakowaniach), ponieważ w mieszkaniu jej zabrakło. Owoce i warzywa pochodziły głównie z innych, bardziej zielonych Wysp Kanaryjskich (mmmm, w końcu dobre i lokalne mango, banany, pomarańcze, marakuja). Kiedy tylko mieliśmy okazję, kupowaliśmy produkty ekologiczne, aby nawet resztki organiczne przeznaczone na kompost nie zawierały toksycznych pestycydów.
Odpady organiczne zbieraliśmy więc przez 2–3 dni na blacie kuchennym, a potem wynosiłem je poza osadę i zakopywałem pod jakimś pustynnym krzewem, gdzie wkrótce się rozłożą, stając się pożywieniem dla kserofitów. Dlaczego zakopałem? Po pierwsze, żeby nie wyglądało to tak, jakby ktoś tam wyrzucał śmieci, co mogłoby skłonić przechodniów do wyrzucania tam pozostałych odpadów. Po drugie, aby odpady szybciej się rozkładały, ponieważ są zebrane w jednym miejscu i nie wysusza ich słońce. Po trzecie, żeby wiatr ich nie rozrzucił.
Śniadania i kolacje przygotowywaliśmy sami. Przeważnie kupowaliśmy chleb, który można było dostać w każdym mniejszym sklepie, i nosiliśmy go w naszej płóciennej torbie.
Ponieważ perfekcjonizm związany z ideą zero waste zniechęca wielu do ograniczania ilości odpadów, uważamy, że warto pokazać, że my też nie jesteśmy w 100% „idealni”. Kiedy mieliśmy ochotę na lody, kupowaliśmy je – co prawda w papierowym rożku, ale jednak. Tak samo jest z cukierkami – nie są najzdrowsze, ale czasami po prostu potrzebujemy cukru, prawda?
Manca znalazła na wyspie sklep zero waste. Nazywa się Biomeco, a podczas wizyty zaopatrzyliśmy się w seitan, soki owocowe i masło orzechowe. Na szczęście udało nam się tam też spotkać właścicielkę Dianę, z którą wymieniliśmy się kilkoma doświadczeniami i pomysłami. Szkoda tylko, że nie sprzedają tam żywności na wagę, a jedynie środki czystości i wiele produktów zero waste, takich jak buteleczki, słomki i szczoteczki do zębów z bambusa, szampony w kostkach, kosmetyki...
♻️ Jeśli chodzi o odpady, to oszczędziliśmy: żadnych plastikowych torebek, jedynie szklane słoiki po jogurtach miały plastikową osłonkę zabezpieczającą przed otwarciem.
? Koszt: z naszego doświadczenia w codziennym życiu wynika, że lokalna i ekologiczna żywność ma lepszy smak i jest bardziej odżywcza. Ponieważ dzięki zakupom bez odpadów przestaliśmy kupować „fast food” i dbamy o to, by nie wyrzucać jedzenia, taki sposób robienia zakupów okazał się dla nas tańszy. A do tego wsparliśmy lokalną gospodarkę.
? Zdrowie: lokalna, świeża żywność jest pod względem jakości nieporównywalnie lepsza od tej, która od lat leży w magazynach.
Kosmetyki, higiena, krem do opalania ?
Mieliśmy ze sobą mydło w kostce marki Odori oraz szampon do włosów firmy Kozmetika Meze. Oba produkty na podróż zapakowaliśmy do małych metalowych pojemniczek, które od dawna przechowywaliśmy po cukierkach lub innych kosmetykach (używaj tego, co masz ♻️).
Pastę do zębów mieliśmy w małych plastikowych tubkach – tak, na pierwszy rzut oka całkowite przeciwieństwo zero waste – ale są to tubki, które zdobyłyśmy przez dziwny zbieg okoliczności wiele lat temu, ponieważ minął ich termin przydatności i firma wyrzuciłaby je do śmieci. Oczywiście nawet po latach nic im nie jest i oszczędzamy je ze względu na praktyczność właśnie na podróże. Nigdy nie zapominaj, że jedną z zasad zero waste jest również to, by wykorzystywać to, co już masz. Wyrzucając jeszcze całkiem dobre pasty do zębów i kupując te w szklanych słoiczkach, wyrządzasz bowiem więcej szkody niż pożytku. Skoro już coś masz, używaj tego tak długo, jak to możliwe, nawet jeśli nie nadaje się to do pochwalenia się na Instagramie!
Naturalny dezodorant Amon i Anis mieliśmy w małym, zwrotnym szklanym słoiczku (patrz zdjęcie powyżej).
Z kremem przeciwsłonecznym jest podobnie jak z pastą do zębów. Od dawna mamy jeszcze krem przeciwsłoneczny w plastikowej tubce, który musimy najpierw zużyć, zanim zaczniemy używać naturalnego kremu przeciwsłonecznego w szklanym słoiczku od Amon i Anis.
♻️ Jeśli chodzi o odpady, udało nam się zaoszczędzić: mydło, szampon i dezodorant nie mają opakowań lub są w opakowaniach zwrotnych. W przypadku past do zębów i kremów przeciwsłonecznych używamy starych opakowań, dopóki je jeszcze mamy.
? Koszt: podobnie jak w przypadku żywności, wysokiej jakości i naturalne kosmetyki są droższe, ale wystarczają na dłużej i są warte swojej ceny. Nie zauważamy, żebyśmy wydawały więcej pieniędzy z powodu produktów bardziej przyjaznych dla środowiska. Podobnie zabraliśmy na podróż to, czego używamy już w domu i nie kupowaliśmy dodatkowych rzeczy.
? Zdrowie: mydło, szampon i dezodorant z naturalnych, lokalnych składników, które są lepsze dla naszego zdrowia i znacznie lepszej jakości. Pasta do zębów i krem przeciwsłoneczny od większych producentów, dopóki ich nie zużyjemy.
Wybór lokalizacji?
Oprócz tego, ile śmieci (nie) wyprodukujemy, podczas podróży sporo myślałem też o tym, jaki ogólniejszy ślad pozostawia ta podróż – pod względem emisji CO2 itp. Lanzarote to wyspa, na której opady są bardzo rzadkie, przez co ma charakter pustynny ?. Turystyka przyniosła jednak pieniądze, które pozwalają na wybudowanie nawet w samym środku pustyni pola golfowego z idealną trawą ⛳️, która jest ciemnozielona przez 365 dni w roku.Z pewnością Lanzarote nie jest najlepszym miejscem, jeśli chodzi o nakład energii, jaki włożyliśmy, aby z tej wyspy stworzyć środowisko przyjazne dla człowieka. Ale nikt nie jest idealny i był to jeden z kompromisów, na które się zgodziliśmy. I z pewnością jeden z kompromisów, jeśli nadal chcę uprawiać mój ulubiony sport – windsurfing ??♂️? – który najlepiej sprawdza się właśnie w takich miejscach.Ponieważ jednak świat nie jest czarno-biały (no cóż, jeśli spojrzeć na te zdjęcia, wydaje się całkiem czarny), należy wspomnieć również o pozytywnych aspektach. Ze względu na łagodny klimat i przyjemne 20 ºC przez cały rok, praktycznie nie znają tu pojęcia ogrzewania/chłodzenia domów i mieszkań, co oznacza ogromną redukcję emisji CO₂ przez cały rok.
Na pobyt Manca znalazła na Airbnb mieszkanie, w którym mogłyśmy gotować i przygotowywać posiłki. Lubimy zatrzymywać się w autentycznych kawalerkach z Airbnb, gdzie można poznać właścicieli, bo dowiadujemy się od nich wielu nowych rzeczy, poznajemy nowych ludzi i wspieramy lokalną gospodarkę. Hotele są często własnością obcokrajowców, a nam w każdym razie w ogóle się nie podobają. Ogólnie unikamy miejsc turystycznych (co jest trochę ironiczne, bo sami jesteśmy turystami ?♂️?).
♻️ Jeśli chodzi o odpady, udało nam się zaoszczędzić: nadal skorzystaliśmy z transportu lotniczego, ale był to bezpośredni lot w pełni zapełnionym samolocie, na którym nie wytworzyliśmy żadnych śmieci.
? Koszt: dość korzystne loty z Wenecji.
? Zdrowie: uprawianie sportu (wędrówki górskie ?♀️, surfing ?♂️, windsurfing) i wieczory na plaży ? bez telefonu – bezcenne!
A jaka jest Twoja rada? ☝️
Kiedy już zaczniesz ograniczać ilość śmieci podczas podróży (i w codziennym życiu), trudno będzie Ci przestać. Z naszego doświadczenia wynika, że nowe pomysły po prostu się pojawiają, a dla nas to jeszcze wyzwanie i zawsze czujemy się dobrze, gdy robimy kolejny krok naprzód.
Mam nadzieję, że ten wpis pomoże Ci w planowaniu kolejnej podróży i że podaliśmy Ci jakąś wskazówkę, którą wypróbujesz w praktyce. Jedno ostrzegam: powyższe wskazówki mogą być zaraźliwe, a kiedy już zaczniesz, nie będzie już odwrotu!
A jeśli i Ty pamiętasz jakąś przydatną wskazówkę, jak podróżować, wytwarzając mniej odpadów, koniecznie napisz o tym w komentarzu poniżej!I oczywiście koniecznie musisz udostępnić ten artykuł swoim znajomym na Facebooku i Instagramie! ?
Czy odkryłeś już kanał Rifuzla na YouTube?